Spis treści
O hazardzie
Zobacz czy jesteś hazardzistą
Jak skończyć z hazardem
Jak walczyć ze słabościami
Przewaga firm hazardowych
Gdzie szukać pomocy
Patologiczny hazard
Sloty
Prawo a hazard
Hazard w USA
Wiadomości
Polecamy
Kontakt
|
Gra w ryzyko
Hazard to słowo pochodzenia arabskiego, które wymyślone
zostało do określenia gier karcianych. W języku angielskim oznacza
ryzyko, czyli dokładnie to, co wiąże się z każdym rozdaniem i partyjką.
Szczególnie, kiedy w grę wchodzą duże pieniądze.
Ale hazard to nie tylko karty. Pojęcie to mieści w sobie wszystkie
gry, w których zyskać lub stracić można pieniądze, a o sukcesie w dużej
mierze decyduje ślepy los. Do gier hazardowych można więc zaliczyć
zakłady sportowe, loterie, karty, rzutki, kości, wyścigi konne, a nawet
wyciąganie z automatu metalowymi szczypcami pluszowego misia. Czy więc
możesz powiedzieć, że nigdy nie uległeś hazardowej pokusie?
Obietnica wygranej małym kosztem i chęć zrewanżowania się za
przegraną może prowadzić do poważnego uzależnienia. Okazuje się, że
najbardziej niebezpieczną, bo najbardziej uzależniającą formą hazardu
jest ta, która wymaga od nas jak najmniejszego wysiłku np. konkursy
audiotele, gry on- line). Najbezpieczniejsze są loterie. Napięcie
towarzyszące niepewnej, stresującej grze uwalnia w organizmie hormon o
nazwie noradrenalina. Patologiczni hazardziści, czyli tacy, którzy nie
są w stanie przestać grać nawet po serii niepowodzeń, rekompensują sobie
hazardem niedobór noradrenaliny w organizmie.
Dodatkowo amerykańskie badania pokazują, że wygrana pieniężna
odciska się w organizmie podobnymi reakcjami chemicznymi do tych, które
pojawiają się u narkomana po zażyciu kokainy. Uzależnieni od hazardu są
w stanie sprzedać ostatnią posiadaną przez siebie rzecz, żeby tylko móc
powrócić z kapitałem do gry. W najgorszych przypadkach kończą z
gigantycznymi długami i sytuacją, która przygnębia ich do tego stopnia,
że popełniają samobójstwo. W związku z tak poważnymi konsekwencjami
właściciele kasyn i organizatorzy gier pieniężnych wolą kojarzyć hazard
z przyjemną rozrywką i ekscytującą formą spędzania wolnego czasu, którą
w rozsądnej dawce przecież jest. Władze wielu krajów podchodzą jednak do
sprawy znacznie poważniej, wprowadzając szereg restrykcji
ograniczających graczy.
Dla nie znoszących ograniczeń są miejsca, gdzie w legalny i
przyjemny sposób można się wyszaleć. Słowo casino oznaczało początkowo
luksusową willę. Później nazywano tak budynki użyteczność publicznej, w
których można było zakosztować różnego typu uciech, w tym gier na
pieniądze. Na świecie są dwie olbrzymie stolice hazardu - Las Vegas i
Monte Carlo . Pierwsze miasto jest w o tyle uprzywilejowanej sytuacji,
że cały stan
Nevada, w którym się znajduje, podlega liberalnemu prawu
zezwalającemu na hazard. Las Vegas przyciąga zwolenników przeróżnych
gier, przedstawień i zabaw dla dorosłych. Monte Carlo to dzielnica w
malutkim, choć bogatym państwie Monaco. Tu, w przeciwieństwie do reszty
świata, na hazard patrzy się przychylnie - głównie dlatego, że przynosi
państwowej kasie niemałe dochody. Każda kwota wpływająca do kasyna jest
opodatkowywana, a w Monte Carlo kasyn nie brakuje. Wśród Europejczyków
pieniądze na hazard najchętniej wydają Francuzi - ok. 2,5 miliarda euro
rocznie.
Na hazardzie zarobić może nie tylko kasyno, ale i skarb państwa. W
1891 roku do Monte Carlo przyjechał Anglik Charles Wells. Miał w
kieszeni pieniądze od ludzi, którzy zainwestowali w jego lewy wynalazek.
Widać miał szczęśliwą rękę, bo w ciągu 11 godzin rozbił bank 12 razy!
Zarobił na tym milion franków. Sukces powtórzył w tym samym roku,
wygrywając kolejny milion w przeciągu trzech dni. Kasyno wynajęło nawet
detektywów, którzy mieli wytłumaczyć niesamowite wygrane. Sam Wells
twierdził wtedy, że ma po prostu szczęście. Rok później o Wellsie
powstała popularna piosenka The Man Who Broke the Bank at Monte Carlo, a
sam bohater postanowił wykorzystać swoją sławę. Zmienił poprzednią
wersję mówiąc, że wygrane to zasługa jego ścisłych kalkulacji i
genialnego umysłu. Zachęcił parę bogatych osób do inwestycji w kolejne
wynalazki i wrócił z zarobionymi pieniędzmi do Monte Carlo. Rozbił bank
jeszcze 6 razy, po czym przegrał wszystko. Niesamowite szczęście i żyłka
do szemranych interesów zaprowadziły Wellsa do francuskiego więzienia,
gdzie trafił za oszustwa. Ostatecznie skończył jako spłukany
kryminalista. Ale przynajmniej do dziś śpiewa się o nim piosenkę. Janka
Pomianowska
Artykuł ze strony :
http://doza.o2.pl/?s=4102&t=7270
źródło:
http://www.hazardzisci.org
|
|